# 187
Przyjechałam dzisiaj wcześniej do pracy, żeby wrzucić do niszczarki stare pamiętniki. Po co je pisać w takim razie, skoro potem się je niszczy? Pisanie pamiętników to najwyraźniej taki nastoletni przymiot jak pierwsze pryszcze i pierwsze skręty. Potem pryszcze z reguły znikają, skręty się odstawia tylko na wyjątkowe okazje, a pamiętniki lądują w biurowych niszczarkach.
Lżej mi się zrobiło, że w końcu się tego pozbyłam. Drąc kolejne kartki szczerze bałam się, żeby tylko czegoś nie przeczytać - tyle w nich przykrych sytuacji, tyle łez zaschniętych na tych kartkach... Wyczyściłam sobie historię w życiowej przeglądarce. Przeszłość to przeszłość, trzeba pamiętać tylko o dobrych chwilach. Złe są dobrą szkołą życia, ale nie można żyć normalnie, jeśli stale się do nich wraca, analizuje. Trzeba z nich wyciągnąć wnioski i ruszać naprzód - więc ruszam. Mam tyle rzeczy do zrobienia, że naprawdę szkoda czasu na sentymenty i bolesne retrospekcje.
A w planach - zmiana pracy i zmiana fryzury.
I dieta!!!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz